List emerytki, który rozprzestrzenia się jak pożar – bo ma już dość wszystkiego!
„Obudźcie się, ludzie! Nie pozwolę, by ktoś nadal się na mnie dorabiał! Przepracowałam całe życie uczciwie i z godnością, a teraz wciąż muszę liczyć każdy grosz! Jak długo jeszcze będziemy to tolerować?”
Nie wystarczy, że całe życie pracowałam i płaciłam podatki, teraz moja emerytura ledwo starcza na chleb, nie mówiąc już o ogrzewaniu!
W sklepie nic nie ma stałej ceny – wszystko drożeje z dnia na dzień. A jakby tego było mało, teraz mają nastąpić podwyżki gazu i prądu! Pytam: co z nami, którzy nie mamy półmilionowej emerytury? Mamy cicho umierać z głodu?
U mnie jest ogrzewanie elektryczne i do tej pory ledwo dawałam radę płacić rachunki. Ale teraz… teraz moja cierpliwość się skończyła!
Nie jestem łatwowierna, nie wierzę w „cudowne gadżety”, ale kiedy człowiek już nie ma nic do stracenia, próbuje wszystkiego, co może pomóc.
Sąsiadka poleciła mi małe urządzenie, które podobno zmniejsza zużycie energii. Pomyślałam: nic nie tracę – i proszę, działa!

Zmniejszyłam swoje zużycie i udało mi się niemal o połowę obniżyć rachunek za prąd! To moja odpowiedź na podwyżki!
Nie obchodzi mnie, co mówią ci „na górze”. Teraz zatrzymam dla siebie więcej, i kiedy odwiedzą mnie wnuki, nie będę się martwić, czy uda mi się ugotować obiad.
Wiem, że dostawcom energii się to nie podoba. W końcu, gdyby wszyscy zaczęli używać tego urządzenia, do ich kieszeni wpłynęłoby mniej pieniędzy. Dlatego o tym milczą. Ale teraz wy też wiecie!
Więc, ludzie, nie dajcie się! Spróbujcie i nie pozwólcie, aby ktoś zabrał wam to, na co zapracowaliście całym życiem!
Z wyrazami szacunku, Emerytka, która ma już dość – i która pragnie spędzić swoje lata w spokoju i szczęściu z rodziną, bez liczenia każdego grosza.


